niedziela, 17 kwietnia 2011

Catalunya

Wiosna. Słońce za oknem, kolorowe paznokcie i szaleństwa do białego rana. 
W jakim kolorze jest Barcelona w kwietniu? Czy brać tylko sukienki? Czy deszcz popsuje cały wyjazd? Czy Morze Śródziemne jest już ciepłe a piasek gorący? Co najlepiej zjeść i co zwiedzać? Czy wszystko będzie w porządku...? Jeszcze 5 dni i się dowiemy. Nie wiem tylko czy bardziej się cieszę czy boję.


5 komentarze:

karolina-g pisze...

Ty się ciesz!
ja zazdroszczę.

(deszcz też może być fajny)

Oli pisze...

Karolina, mam szaleńcze zmiany nastroju: od euforii po paniczny strach. nosi mnie niesamowicie, a zaraz potem drżę na myśl o czymkolwiek :)

Sylvii pisze...

Barcelona to kolejne miasto, które chcę zobaczyć po oczekującym w kolejce Wiedniu...i po najważniejszym Paryżu, do którego trafię za 2 tygodnie! :D Ciekawe, co sama będę czuła 3 dni przed. Złóż ode mnie pokłon oszałamiającej twórczości Gaudiego:)

Oli pisze...

Sylvii, powoli rośnie lista miejsc które odwiedzam, a tyle jeszcze przede mną! mam nadzieję, że Barcelona przywita mnie z uśmiechem :)

do Paryża mam osobisty sentyment i mimo, że byłam tam już nie raz (a w tym roku będę znów! :D ) to czuję zdenerwowanie przed wyjazdem. W ciągu ostatnich dni wydaje mi się, że sama sobie świetnie poradzę i następnym razem obędzie się bez nerwów - a okazuje się inaczej ;)

Życzę Ci udanego wyjazdu, pięknej pogody i wygodnych butów, bo jest gdzie łazić :)

Soll pisze...

A czego tu się bać? :)