Przedłużony weekend spędziłam w domu... było ciepło, pysznie i pachnąco, jak to w domu. Tylko pogoda przywitała mnie niechętnie, na szczęście szybko wyszło słońce. Na dworcu dotarło do mnie, że odzwyczaiłam się od warszawskiego trybu życia - wszechobecnego tłumu i ścisku w pociągu. Na szczęście "u mnie" dalej spokojnie. Dawno nie miałam takiej chwili, żeby odłożyć książki i schować się pod kocem z herbatą. Mam w głowie gonitwę myśli, maraton pomysłów. Aby nie dopadła mnie za szybko jesienna aura zabieram się za filcowe cudaki.

.jpg)


8 komentarze:
i się nie odezwałaś? oki, wybaczam, bo to rodzinne święta. Ale pamiętaj, ze wór z prezentami czeka ;)
A broszki.. ślicznotki w olowym stylu :) Chciałoby się powiedzieć, ze takich nigdy za mało, ale nie będę pazerna ;)
śliczne są!!!
Cudeńka!
CUDNE! Jedyne w swoim rodzaju...
:)
Lula, chciałam się spotkać, ale czasu zabrakło :( i też mam dla Ciebie kilka "cosiów" ;)
też chcę takiego spokoju:) broszki jak zwykle śliczne :*
jak zwykle piękne prace (:
bardzo ładne broszki.
takie twoje i to w nich najbardziej uwielbiam .. tę rozpoznawalność stylu ale nie natrętną powtarzalność, która czasem dopada "twórców" ...
Prześlij komentarz