Cały dzień chodziła za mną kanapka z dżemem jagodowym. Natręctwo jakieś... Kusiła, wołała, podstawiała nogę- byle tylko wpaść na nią. W końcu, po długiej i męczącej drodze spotkałyśmy się, ku obopólnej radości ;) Jagodowe kanapki pomagają w myśleniu i twórczej pracy - filcowe owoce dzisiejszych zmagań już niedługo (jak tylko uporam się z tym i owym, czyli zapewne w środę, bo wolne ;)) A na razie zdjęcie z placu boju. Idę spać.

ps. film z tytułu też fajny. szczególnie muzyka.




.jpg)

