poniedziałek, 9 listopada 2009

jagodowa miłość.

Cały dzień chodziła za mną kanapka z dżemem jagodowym. Natręctwo jakieś... Kusiła, wołała, podstawiała nogę- byle tylko wpaść na nią. W końcu, po długiej i męczącej drodze spotkałyśmy się, ku obopólnej radości ;) Jagodowe kanapki pomagają w myśleniu i twórczej pracy - filcowe owoce dzisiejszych zmagań już niedługo (jak tylko uporam się z tym i owym, czyli zapewne w środę, bo wolne ;)) A na razie zdjęcie z placu boju. Idę spać.



ps. film z tytułu też fajny. szczególnie muzyka.

poniedziałek, 2 listopada 2009

warszawska sardynka.

Przedłużony weekend spędziłam w domu... było ciepło, pysznie i pachnąco, jak to w domu. Tylko pogoda przywitała mnie niechętnie, na szczęście szybko wyszło słońce. Na dworcu dotarło do mnie, że odzwyczaiłam się od warszawskiego trybu życia - wszechobecnego tłumu i ścisku w pociągu. Na szczęście "u mnie" dalej spokojnie. Dawno nie miałam takiej chwili, żeby odłożyć książki i schować się pod kocem z herbatą. Mam w głowie gonitwę myśli, maraton pomysłów. Aby nie dopadła mnie za szybko jesienna aura zabieram się za filcowe cudaki.




niedziela, 25 października 2009

papierówka.

Czytam, piszę literki, wycinam i sklejam pudełka, biegam w fartuchu, badam próbki... a w chwilach przerwy szyję kolejne ćwirki :) Jest cudnie! Jestem papierówką :) Ściskam.







ptaszory do kupienia tu i tu!